związek

Jak to wszystko się zaczęło – rok pierwszy

Pierwszy treściwszy wpis postanowiłam poświęcić moim początkom w klimacie Femdom. Wiele osób było ciekawych jak doszło do tego, że znalazłam się w takim związku, w jakim jestem w tym momencie, czyli FLR.

Pierwszy portal, na którym poznawałam uległych (i nie tylko, ale to temat na inny wpis) mężczyzn, to bdsm.pl. Oczywiście, to miejsce ma swoje wady jak każde inne, ale na tamten moment było wygodnym narzędziem do poznawania nowych osób.

Na przełomie lat 2015/2016 spotykałam się z wieloma uległymi poznanymi tamże, jednak znajomości te były zabawą, eksperymentowaniem, nie oczekiwałam od nich niczego więcej.

Pod koniec 2016 roku poczułam znużenie korzystaniem z portalu, ponieważ 3/4 mojej skrzynki wypełniały wiadomości wątpliwej jakości, pisane z mnóstwem błędów, nudne, od mężczyzn zdesperowanych na tyle, że byliby w stanie oddać pół pensji pierwszej z brzegu kobiecie, byleby choć trochę ich zdominowała. (Założyłam wtedy nawet specjalnie folder na komputerze, w którym trzymałam screeny takich perełek – żałuję, że nie mam do niego dostępu!).

Przestałam zaglądać na wspomnianą stronę, aż w końcu w grudniu, po ponad miesięcznej przerwie zdecydowałam się sprawdzić z ciekawości, co na mnie tam czeka. A czekała na mnie wiadomość od mojego obecnego chłopaka. Zabawne jest to, że wybrałam ją losowo, spośród masy innych, których nawet nie odczytałam.

Możliwe, że nie odpisałabym na nią, gdyby nie to, że K. wspomniał w niej, że jego największą pasją jest kino. A kino to coś, co pożera większość mojego wolnego czasu od kiedy skończyłam 15 lat.

Prowadziliśmy długie rozmowy przez internet; zdarzało nam się pisać o kobiecej dominacji, jednak głównie rozmawialiśmy na tematy niekinkowe. Obydwoje byliśmy nowi w Femdomie – co prawda ja miałam za sobą trochę spotkań w klimacie, ale tak jak wspominałam, było to tylko „badanie terenu”. Dwa dni przed sylwestrem spotkaliśmy się na lampkę wina w centrum Warszawy. Później sprawy potoczyły się klasycznie – zauroczenie, tysiące przegadanych godzin, a w lutym 2017 zostaliśmy już „oficjalnie” parą.

Dosyć jednak o stronie romantycznej, zajmijmy się Femdomem.

Podczas pierwszych miesięcy znajomości byliśmy raczej przeciętną parą z „przebłyskami” Femdomu. Żeby rzetelnie opisać nasze początkowe zabawy, musiałam zajrzeć do folderu ze zdjęciami z 2017 roku. Oto co znalazłam:

  • na drugiej randce K. lizał mi stópki (najpierw w noszonych dłuższy czas zakolanówkach, następnie bose)
  • w lutym kupiliśmy nasz pierwszy strap-on i go użyliśmy, ale okazał się za mały, więc w marcu kupiliśmy większy (widoczny na zdjęciu poniżej)
marzec 2017
  • w kwietniu pierwszy raz spróbowaliśmy rimmingu (oczywiście ja jako strona bierna)

Przez pierwszy rok związku Femdom istniał w naszym życiu w postaci kilkugodzinnych „sesji”. Zaraz po nich mieliśmy ochotę wrócić do „normalnego” stanu rzeczy, to znaczy, raczej nie wplataliśmy femdomowych zabaw w codzienne czynności.

Przeglądając nasze zdjęcia i filmiki na dysku, ukryte w folderze o zgrabnej nazwie „NSFW” zauważyłam, że podczas pierwszego roku najbardziej rozkręciliśmy się w lecie. To z lipca i sierpnia pochodzą zdjęcia z sesji, gdzie zaczęłam mocniej poniżać K. i dominować go nie tylko fizycznie, a w końcu psychicznie. Nadal jednak zamykało się to tylko w ramach zabawy na „sesji”.

sierpień 2017

Jedną z ciekawszych rzeczy, jaka przytrafiła nam się w trakcie 2017 roku było sierpniowe spotkanie z moją koleżanką. Pewnego razu półżartem powiedziałam jej, że podoba mi się i chciałabym ją zaciągnąć do łóżka. Okazja na spełnienie tego życzenia nadarzyła się szybciej, niż sądziłam. Gościliśmy w jej mieście, ponieważ odbywał się tam koncert, na który specjalnie przyjechaliśmy.

Spotkała się ona z nami w wynajętym mieszkaniu, w którym nocowaliśmy. Najpierw porozmawialiśmy o zwyczajnych sprawach, a gdy atmosfera się rozluźniła, nakazałam K. zsunąć spodnie i pokazać jak zbiłam poprzedniego dnia jego tyłek. Okropnie się zawstydził, ale cały czerwony na twarzy wykonał polecenie. Koleżanka wybuchła śmiechem.

Po chwili odesłałyśmy go poza mieszkanie, byśmy mogły bez skrępowania zająć się sobą. Z perspektywy czasu i doświadczeń zakwalifikowałabym to jako cuckold, ale wtedy wcale tak o tym nie myśleliśmy. Bardzo lubimy wspominać tamto spotkanie…

sierpień 2017 (ja po lewej)

Druga część roku upłynęła nam najwyraźniej dosyć spokojnie jeśli chodzi o rozwijanie Femdomu, bowiem nie mam z niej szczególnie ciekawych zdjęć czy nagrań. Jednak od początku roku 2018 zaczęliśmy próbować kolejnych nowych zabaw i sposobów na skierowanie związku na femdomowe tory.

Jeśli taka forma opisu kolejnych lat i rozwoju związku przypadnie Wam do gustu, to chętnie o nich opowiem. Zapraszam do wyrażenia swojej opinii – może inny sposób opisu byłby przystępniejszy?

Całusy, Sophie.

komentarzy 13

Skomentuj Mr.S Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona zawiera treści dla dorosłych Czy jesteś osobą pełnoletnią?