BDSM,  FLR,  związek

Jak to wszystko się rozwijało – rok drugi

Przychodzę do Was z wpisem na temat drugiego roku mojego związku. O pierwszym możecie przeczytać tutaj: shorturl.at/oHOX0

Z początkiem 2018 roku zaczęłam powoli pomieszkiwać u K., co sprzyjało częstotliwości femdomowych zabaw. Co prawda cierpiały na tym nieco uszy naszych współlokatorów, czasem bowiem knebel okazywał się niewystarczającym środkiem zapobiegawczym. 😉

Tak jak przy wspomnianym na początku wpisie, i tutaj wspomagałam się zdjęciami i filmikami z dysku – niestety pamięć ludzka jest zawodna i miesza daty wydarzeń – przynajmniej mnie.

Czego nowego zatem spróbowaliśmy w drugim roku naszego związku?

Jedną z praktyk, która od razu przychodzi mi na myśl, jest używanie uległego jako popielniczki. Co prawda w tamtym czasie starałam się już nie palić na co dzień, jednak zdarzało mi się popalać od czasu do czasu (obecnie jestem wolna od tego uzależnienia).

Jeśli ktoś jest wyjątkowo wrażliwy, waniliowy, lub ma zamiar nas kinkshamingować, to serdecznie zapraszam do zaprzestania czytania tego wpisu.

Pamiętam, gdy pierwszy raz spróbowaliśmy „human ashtray”. Podpytałam K. o ten moment, aby sprawdzić czy zapamiętaliśmy go tak samo.

Był zimowy wieczór, a ja nocowałam u K. Piliśmy wino i w pewnym momencie zachciało mi się palić. Owinęłam się kocem, wdrapałam na parapet i po otworzeniu okna na oścież zapaliłam papierosa. K. już wcześniej kilkukrotnie wspominał, że chciałby spróbować bycia moją popielniczką, pokazywał mi filmiki, na których Dominy używały w ten sposób swoich uległych. Na tamten moment wydawało się mi się to zbyt hardcorowe, z resztą starałam się rzucić palenie i nie byłam dumna z siebie, gdy wracałam do szkodliwego nałogu. Jednak wino buzujące we krwi ośmieliło mnie i zaprosiłam K. na parapet, rozkazując by otworzył usta. Strzepywałam do nich popiół, jednak nie zgasiłam papierosa na języku, mimo że o to prosił.

Może się komuś wydawać, że takie ostrzejsze praktyki przychodziły mi z łatwością, jednak nie jest to do końca prawda. Przez prawie dwa lata związku ciężko było mi pogodzić dominację z miłością do partnera. Gdy dochodziło do BDSM’owych praktyk, miałam w zwyczaju upewnianie się po stokroć, czy K. jest przekonany, że chce danej praktyki spróbować, czy nie robię mu zbyt dużej krzywdy (co swoją drogą bardzo go irytowało). Myślę jednak, że takie oswojenie się ze sprawianiem bólu czy upokorzenia partnerowi, po prostu przychodzi z czasem. Chciałabym niebawem poświęcić temu oddzielny wpis (dostaję sporo pytań o tę kwestię).

W kolejnych miesiącach powtarzaliśmy „ashtray play”, a nawet przekonałam się do zgaszenia papierosa na pośladku K., co zakończyło się takim śladem:

lipiec 2018
wrzesień 2018

Ślad ten z czasem przerodził się w bliznę, którą K. ma oczywiście do dziś, a w maju tego roku zrobiłam mu nową:

czerwiec 2020 – zagojona blizna i świeża poniżej niej

W 2018 zaczęliśmy się też częściej bawić w CBT (cock&balls torture). Do tej pory jest to jedna z moich ulubionych zabaw. 🙂

wrzesień 2018

Był to też rok, w którym uprawialiśmy co raz mniej klasycznego seksu, zauważając, że gdy K. nie dochodzi, jest bardziej nakręcony na służenie mi. Co prawda co jakiś czas robiliśmy sobie przerwy od Femdomu, nadal klasycznie się kochając, jednak gdy taki „femdomowy czas” trwał dłużej, brakowało mi penetracji. Zainspirowana wpisami innych Domin na Tumblr, wpadłam na pomysł, że K. będzie używał strapona, podczas gdy jego sprzęt tkwił będzie w klatce. Bawiliśmy się tak czasami, jednak nie do końca się to sprawdziło, bowiem K. jako kompletny beta-boy dochodził w klatce od samego brania mnie straponem…

czerwiec 2018

Jeszcze jedną ciekawą rzeczą, na którą odważyliśmy się w tamtym roku był public. Co prawda już wcześniej zdarzyło nam się parę razy pobawić na zewnątrz, ale było to na przykład późnym wieczorem w rzadko uczęszczanym miejscu. W tym wypadku jednak wybraliśmy okolicę gdzie było sporo osób, poza tym było to inne miasto niż to, w którym mieszkamy na co dzień. Piesek zdjął mi buty i kilka razy pocałował jedną i drugą stópkę. Z tego co widziałam, to zwróciła na nas uwagę tylko grupa dziewczyn w naszym wieku, które zachichotały i poszły dalej. Było to bardzo upokarzające dla K. i zdecydowanie mocno skoczyła nam przez to adrenalina.

czerwiec 2018

Wydaje mi się, że opisałam nasze najciekawsze femdomowe przygody z drugiego roku związku, choć oczywiście działo się o wiele więcej. 🙂

Przepraszam za długą przerwę w postowaniu – mam nadzieję, że teraz wejdę na właściwe tory i uda mi się zamieszczać wpisy regularnie. Jak zawsze chętnie przeczytam Wasze komentarze i uwagi.

Całusy, Sophie.

komentarze 4

  • Zdzisiek

    Założyłem stronę ze zdjęciami ładnej młodej kobiety i pisałem na niej pikantne opowieści o dominacji. Zacząłem kupować rajstopy i kobiecie majtki. Potem je przez tę stronę sprzedawałem „uległym”. Wspaniały sposób na utrzymanie.

Pozostaw odpowiedź feetslave_82 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Strona zawiera treści dla dorosłych Czy jesteś osobą pełnoletnią?