BDSM,  cuckold,  FLR,  związek

Co u nas nowego cz.1 – Watersports

Witaj,

W dzisiejszym wpisie (pierwszym po długiej przerwie spowodowanej moim brakiem systematyczności;) chciałabym nadgonić czas i opowiedzieć o tym, co nowego wydarzyło się u mnie i mojego uległego w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Jako że przez ten czas nazbierało się sporo tematów zdecydowałam się podzielić wpis na mniejsze części. Dzisiaj dodam wpisy na dwa pierwsze tematy, a w następny weekend pojawią się pozostałe posty. Spis tematów:

  1. Watersports
  2. Femdomowe walentynki
  3. System plusów i minusów
  4. Chastity na czas okresu

Watersports


Odkąd w naszym związku pojawił się pissing (a było to w drugim jego roku), bawimy się tak regularnie. Jednak w ciągu ostatnich miesięcy odświeżyłam mojemu pieskowi tę przyjemność, tym razem mocząc go z zaskoczenia, zamiast robić to pod prysznicem, kiedy już dobrze wiedział co zaraz się stanie.

Na przykład podczas niewinnego przytulania na kanapie (spokojnie, nasza kanapa jest z materiału w który nic nie wsiąknie;) zaczęłam zaciskać dłoń na jego szyi, drugą dłonią złapałam go za włosy, a jego spodnie w ciągu chwili stały się całe mokre… Patrząc w jego pełne zaskoczenia oczy stanęłam nad nim i przycisnęłam jego usta do mojej mokrej cipki. Ależ był po wszystkim szczęśliwy (pomimo, że miał trochę sprzątania).

Często gdy mówię „Muszę siku” K. żartobliwie odpowiada „Sikaj na mnie!”. Pewnego zimowego wieczoru gdy oglądaliśmy film, zachciało mi się do toalety. Zastopowałam to co oglądaliśmy i wywiązał się właśnie ten klasyczny dialog. Stwierdziłam, że zaskoczę pieska spełniając jego „życzenie”. Powiedziałam, żeby poszedł ze mną do toalety, a gdy byliśmy w przedpokoju złapałam go, sprowadziłam sobie do stóp i… Cóż, udało mi się go zaskoczyć. Aż się zachłysnął. 😉 Musiałam to oczywiście udokumentować na zdjęciach:

Grudzień ’20
Grudzień ’20

Och, jak ja kocham pissing. Kiedy pomyślę o tym jak długo mój K. musiał mnie zachęcać, żebym spróbowała, to aż nie chce mi się wierzyć. W tej praktyce cudowne jest to, jak potrafi łączyć się z worshippingiem. Bogini zsyłająca boski nektar i uległy upojony nim jak najlepszym winem. A jeśli akurat Pani jest w nastroju na duże poniżenie psa, to wystarczy, że danego dnia będzie mało piła… 😉

Już teraz zapraszam Was do kolejnego mini-wpisu o Femdomowych Walentynkach, który właśnie wylądował na blogu!

komentarze 4

  • T.

    Pissing to super rzecz. Skrycie o nim marzyłem aż pewnego razu chyba po seksie moja dziewczyna zaproponowała mi że wysika się na mnie. Wyszło tak, że nie dała rady a temat ucichł na jakiś rok aż stał się standardem. W wannie, w łóżku, na podłodze, na całe ciało, penisa i przede wszystkim do ust żebym wypił. Moja dziewczyna twierdzi, że to super przeżycie i każda kobieta powinna spróbować wysikać się na swojego faceta 😀

    • Sophie

      Ale świetnie! 😀 A co do tego, że nie mogła za pierwszym razem, to ja też tak miałam, stałam nad K. i stałam, a nic nie chciało lecieć, haha. Kwestia przyzwyczajenia.

  • M.

    Super, że nie boicie się eksperymentować i dzielić swoją relacją. Bardzo miło się to wszystko czyta. Życzę dużo radości i rozwijania relacji. Pozdrawiam.

    M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona zawiera treści dla dorosłych Czy jesteś osobą pełnoletnią?